Żona i dzieci głodowały
Mój mąż trzymał mnie na skromnym budżecie, podczas gdy sam wydawał fortunę na drogie luksusowe przedmioty. Dostał lekcję.
Kiedy poznałam Toma, miałam 22 lata, a on był najsłodszym człowiekiem, jakiego znałam. Gdy po trzech miesiącach oświadczył się, wyszłam za niego za mąż. Moja babcia mówiła: „Pośpieszne małżeństwo – długie żałowanie”, i miała rację.
Na początku wszystko było cudownie. Mieliśmy maleńkie mieszkanie, a ponieważ pieniędzy było mało, byliśmy bardzo oszczędni. Obcinałam kupony, kupowałam na promocjach i trzymałam się skromnej listy zakupów. Byłam pewna, że będzie lepiej, ale się myliłam.
Dwa lata po ślubie Tom dostał pierwszą awans, a ja z nadzieją czekałam na trochę więcej pieniędzy, ale nie było nam to dane. Okazało się, że jestem w ciąży, a Tom od razu powiedział, że z dzieckiem na drodze musimy być jeszcze bardziej oszczędni.
Kiedy urodziła się moja kochana Angelina, byłam tak szczęśliwa! Wyobrażałam sobie, jak ubieram ją w piękne małe ubranka jak żywą lalkę, zabieram na lody i do zoo na rodzinne wycieczki…
Ale im Angelinka rosła, tym szybciej przekonałam się, że pieniędzy nie starcza. Tom nalegał, żebym rzuciła pracę, mówiąc, że opieka nad dzieckiem będzie droższa niż moje zarobki.
Kiedy prosiłam o pieniądze na coś poza budżetem (nawet na lody), Tom protestował. Musiałam rozliczać się z każdego grosza, a on niemal obsesyjnie kontrolował nasze wydatki.
Pewnego dnia przyszedł do domu i wyznał, że jego szef został awansowany, a nowy wydaje się go nie lubić. Bał się, że go zwolnią, więc postanowił, że musimy jeszcze bardziej zaciskać pasa.
Natychmiast obciął mój już i tak skromny budżet na jedzenie, a ja ledwo mogłam nakarmić rodzinę. Tom jadł obiad w firmowej stołówce, a często wpadał na kolację do mamy.
Zapewnienie Angelinie zdrowej żywności stało się wyzwaniem, a gdy zaczęła wyrastać z ubrań, Tom zabrał mnie do sklepu z używaną odzieżą i kazał kupować tam rzeczy dla córki.
Tom oczywiście ubierał się pięknie, nosił drogi zegarek – ważne było, by wyglądać na odnoszącego sukcesy dyrektora, niezależnie od swojej niestabilnej pozycji. Potem Angelina poszła do szkoły i sytuacja się pogorszyła.
Rosła tak szybko! Potrzebowała nowych butów z przerażającą regularnością, a ja pamiętałam, jak mama mówiła, że dobre buty są niezbędne dla zdrowego rozwoju, więc nalegałam, by mieć na nie pieniądze.
Tom narzekał na rozrzutność i mówił, że rozpieszczam Angelinę, ale nie ustępowałam. Ponieważ spędzała w szkole dużą część dnia, znalazłam sobie pracę na pół etatu w lokalnej restauracji.
Oszczędzanie jest ważne, ale niektórzy stają się w tym obsesyjni.
Kiedy z radością powiedziałam Tomowi, że pracuję, powiedział: „Dzięki Bogu, kochanie, bo firma dała nam wybór: albo akceptujemy 20% obniżkę pensji, albo redukcję zatrudnienia.”
Byłam przerażona. „Ale Tom, myślałam, że mają ogromne zyski! Mówiłeś, że sprzedaż rośnie…”
„Decyzje zarządu, kochanie,” powiedział smutno. „Udziałowcy zdecydowali, a ja nie mogę robić scen, bo mnie zwolnią.” Skinęłam głową i zrozumiałam, że teraz, kiedy pracuję, będę miała jeszcze mniej pieniędzy.
Kiedy później wzięliśmy udział w firmowej imprezie, musiałam pożyczyć od przyjaciółki ładną sukienkę i buty, by wyglądać na żonę odnoszącego sukcesy młodego dyrektora.
Na imprezie poznano mnie z nowym szefem Toma, który wydawał się przyjazny. Powiedział do mnie: „Młoda damo, masz powód do dumy z męża! Czeka go świetlana przyszłość!”
Szef puścił do mnie oko i poszedł dalej. Powiedziałam do Toma: „On chyba cię bardzo lubi!”
Tom pokręcił głową. „To tylko gra, kochanie. Jest chytry i przebiegły. Nikt nie wie, co zrobi dalej. Ostrzegli mnie, że jestem na czarnej liście.” Byłam zdziwiona, bo wszyscy wydawali się mili, ale pewnie Tom wiedział lepiej?
W święta byłam zszokowana, gdy wróciłam do domu i zobaczyłam ogromny, najnowszy telewizor w salonie. „Tom? Skąd to się wzięło?” – zapytałam.
„Kupiłem! To QLED. Spójrz na obraz i kolory!” – krzyczał z entuzjazmem Tom. Stałam i patrzyłam na niego. Ten telewizor musiał kosztować tysiące naszych oszczędności!
„Nie rozumiem,” powiedziałam. „Nie mogę kupić prezentu świątecznego dla Angeliny, oszczędzam codziennie, a ty wydajesz tysiące na telewizor z dużym ekranem?”
Na twarzy Toma pojawiła się zmiana. „To moje pieniądze i wydam je, jak chcę!”
„Myślałam, że to NASZE pieniądze, Tom!” – jęknęłam. „Myślałam, że oszczędzamy, żeby mieć zapas, bo…”
„NASZE pieniądze?” – krzyknął Tom. „MOJE pieniądze, MOJE! Zarabiam je i nie zmarnuję na rozpieszczanie ciebie!”
Rozejrzałam się po naszym maleńkim mieszkaniu, po znoszonych meblach z drugiej ręki i po moich wyblakłych ubraniach. „Rozpieszczenie?” zapytałam gorzko. „Angelina i ja żyjemy jak biedacy, a ty ubierasz się jak pan i jesz jak król!”
„Zasługuję na to!” – wrzasnął Tom. „To wszystko moje, zarabiam to i wydam! Jesteś nikim, porażką, która mnie wyssie!”
Skinęłam głową. „Tak, rozumiem. Nie martw się, Tom, nie będziemy ci już więcej ciążyć.” Weszłam do sypialni i zaczęłam pakować walizkę dla siebie i dla Angeliny. To było szybko, mieliśmy tak mało.
Gdy wyszłam z córką i walizkami, Tom z zadowoleniem przeglądał kanały na nowym ogromnym telewizorze. Spojrzał na mnie. „Dokąd idziesz?” – zapytał.
„Odchodzę,” odpowiedziałam spokojnie. „Biorę rozwód.” I zrobiłam to. Poszłam do mojego szefa w restauracji i poprosiłam o więcej godzin, by zarobić więcej, a rok później awansowałam na kierowniczkę.
Nasze życie stało się dużo lepsze. Angelina chodziła do szkoły w ładnych ubraniach, a ja mogłam stawiać na stole dobre jedzenie! Ku mojemu zdziwieniu zostałam ponownie awansowana – na dyrektora sieci restauracji. Życie zmieniło się z dobrego na wspaniałe.
Pewnego dnia, późnym niedzielnym wieczorem, ktoś zapukał do drzwi. To był Tom. Wyglądał fatalnie. Przytył, miał znoszone ubrania.
„Kochanie,” jęczał, „przepraszam… potrzebuję twojej pomocy.”
„Co proszę?” zapytałam zdziwiona. „Co powiedziałeś?”
Tom wymusił nieszczery uśmiech. „Jestem bezrobotny i naprawdę potrzebuję pomocy. Czy mogłabyś pożyczyć mi trochę pieniędzy? Może mogłabym zostać z tobą i Angeliną, dopóki się nie pozbieram? Wiem, że ci się dobrze powodzi.”
„Tak, powodzi,” powiedziałam chłodno. „I nie dzięki tobie. Ale wiesz co, Tom? To MOJE pieniądze i nie zmarnuję ich na rozpieszczanie ciebie.”
Trzasnęłam drzwiami. Już go nie widziałam, ale słyszałam, że znalazł pracę jako sprzątacz w swojej starej firmie.