Wasilij stał nade mną
Wasilij stał nade mną, dysząc ciężko. Był przekonany, że wygrał. Dokumenty, które przygotował, były de facto zrzeczeniem się przeze mnie całego majątku wypracowanego przez lata. Chciał mnie zostawić z niczym, by zacząć „nowe życie” ze swoją kochanką, młodą stażystką z jego biura.
— Myślisz, że jestem głupia, Wasilij? — zapytałam spokojnie, odkładając długopis. — Myślę, że nie masz wyjścia — prychnął. — Podpisz to i miejmy to z głowy.
Wzięłam głęboki oddech. — Nie podpiszę tego, bo te dokumenty są już nieważne. Tak samo jak twoje pełnomocnictwa w firmie.
Wasilij zaśmiał się nerwowo. — O czym ty gadasz? To moja firma! — Była twoja — przerwałam mu. — Do wczorajszego wieczora, kiedy to dowiedziałam się o waszym małym „skoku na kasę” z kont firmowych. Pamiętasz swojego księgowego, Marka? Cóż… Marek zawsze bardziej lubił mnie.
Twarz Wasilija zaczęła drżeć. To był ten moment, w którym łowca stał się ofiarą. Prawda była taka, że od miesięcy wiedziałam o jego romansie i o tym, że próbuje wyprowadzić pieniądze z naszej wspólnej firmy na prywatne konto kochanki. Czekałam tylko na odpowiedni moment.
— Mam nagrania, Wasilij. Mam wyciągi. I mam dowody na to, że twoja „ukochana” od początku współpracowała z twoją konkurencją. Nie odchodziłeś do niej, bo cię kochała. Odchodziłeś, bo byłeś jej narzędziem do zniszczenia firmy.
W tym momencie do kuchni weszło dwóch mężczyzn w garniturach. To nie byli prawnicy od rozwodu. To była kontrola skarbowa i policja gospodarcza, którą wezwałam godzinę wcześniej.
— Co to ma być?! — wrzasnął Wasilij, cofając się w stronę okna. — To jest koniec twojego kłamstwa — odpowiedziałam, patrząc jak zakładają mu kajdanki.
Kiedy go wyprowadzali, wyjrzałam przez okno. Na dole, w luksusowym aucie, siedziała „ona”. Gdy tylko zobaczyła policję, natychmiast odjechała z piskiem opon, nawet nie oglądając się za mężczyzną, dla którego rzekomo miała być „całym światem”.
Zostałam sama w pustej kuchni. Na stole wciąż leżały papiery rozwodowe. Podniosłam je i powoli podarłam na drobne kawałki. To nie był koniec mojego życia. To był pierwszy dzień mojej wolności.