Na dworzec przywieziono ŁADUNEK-300 z frontu.
Na dworzec przywieziono ŁADUNEK-300 z frontu. Matka spojrzała na okaleczonego syna – Wypowiedziała TRZY słowa i odeszła Swietłana Iwanowna właśnie wróciła z pracy.
Musiała ugotować obiad, nastawić pranie, nakarmić córkę – niedługo wróci ze szkoły. Biegała, cała w pocie.
Choć była już na emeryturze, musiała dorabiać – sprzątała w sklepie, bo emerytura nie wystarczała. Córka kończyła szkołę, a pieniędzy było za mało.
Wtedy zadzwonił telefon.
Szybko wytarła ręce w fartuch, przyłożyła telefon do ucha i zaczęła obierać ziemniaki.
Nieznajomy mężczyzna przywitał ją, podał jej dane, zapytał, czy to ona.
— Proszę nie dzwonić, niczego nie potrzebuję — odpowiedziała zirytowana.
Żałowała, że ręce miała brudne, bo nie mogła od razu rozłączyć się. Mężczyzna jednak szybko dodał:
— Dzwonię w sprawie pana syna.
Swietłana zamarła.
— Co się stało? — zapytała zdenerwowana. — Ale ostrzegam, nie prześlę żadnych pieniędzy!
— Nie chodzi o pieniądze — odpowiedział ponuro mężczyzna. — Będą państwu potrzebne. Proszę przyjechać na dworzec. Czeka pana syn.
Swietłana była zdezorientowana.
Po co miała jechać na dworzec? Jej syn jest dorosły, może przyjść sam. Wie, że ona nie ma czasu.
Mężczyzna podał numer pociągu oraz godzinę przyjazdu. Krótko powiedział, że chłopak potrzebuje pomocy. Wydobyli go z niewoli, jest ranny, bez dokumentów. To podobno jej syn, ale nie byli pewni. O stanie zdrowia nic konkretnego nie powiedzieli. To wszystko.Swietłana patrzyła na ziemniaki w rękach, nie rozumiejąc, co się dzieje.
Co to wszystko znaczy? Jej syn jest silny i mądry, jak mógł trafić do niewoli i zostać ranny? A co to znaczy „podobno to on”? Czy może coś mu się stało z głową? A może to wcale nie Andrij? Zaczęła się martwić. Ale czas gonił, córka zaraz miała wrócić ze szkoły. Nic nie dało się zrobić. Pobiegła na dworzec. Nic nie powiedziała Oli. Ona sama nie rozumiała, co się dzieje, po co martwić dziecko?
Ola wciąż była dla niej dzieckiem.
Była cicha, skromna, nie miała zbyt wielu doświadczeń z życiem, trzeba było się nią opiekować.
Za to Andrij – to już dorosły mężczyzna, ma prawie 29 lat.
Zaczął pracować wcześnie, widział, jak ciężko ma matka, a on też potrzebował pieniędzy na swoje potrzeby. Wiedział, że nie dostanie wiele od matki.Swietłana była zadowolona, że Andrij nie ciąży jej na karku. Po wojsku postanowił związać swoje życie z wojskiem. Służył na kontrakcie, zarabiał dobrze, zbierał na własne mieszkanie.
Zmartwiona, ledwo zdążyła na czas na dworzec.
Pociąg podjechał. Pasażerowie zaczęli wysiadać.
Ale Andrija wśród nich nie było…