Ciąg dalszy opowieści
Siedem lat minęło od naszego burzliwego rozwodu. Przez ten czas unikałem wszystkiego, co mogłoby mi przypominać o Apolline. Ale los bywa przewrotny. Spotkaliśmy się w miejscu, którego najmniej bym się spodziewał. W centrum handlowym, w którym kiedyś bywaliśmy razem.
Apolline była nie do poznania. Zamiast drogich sukienek i błyszczących biżuterii, nosiła szary uniform sprzątaczki. W dłoniach trzymała mop i wiadro. Moja dawna żona, która kiedyś była królową salonów, teraz sprzątała podłogi. Ta zmiana mną wstrząsnęła.
Chciałem jej dopiec, wyśmiać ją za to, jak nisko upadła. Ale kiedy zobaczyłem, na co patrzy, poczułem, jak krew mi stygnie w żyłach. Jej spojrzenie było skierowane na gablotę, w której lśniła sukienka. To nie była zwykła sukienka, to była ta sama sukienka, o której kiedyś marzyła, ale której nigdy nie mogliśmy sobie pozwolić kupić. Apolline patrzyła na nią z taką tęsknotą i rozpaczą w oczach, że serce mi się ścisnęło.
Wtedy podjąłem decyzję. Wiedziałem, co muszę zrobić, żeby raz na zawsze… Nie, nie kupiłem jej tej sukienki. To by było zbyt proste. Postanowiłem kupić całą galerię handlową, w której pracowała. Chciałem, żeby wiedziała, że to ja jestem właścicielem jej losu. Chciałem, żeby poczuła moją władzę i kontrolę.
Kiedy Apolline dowiedziała się, kto jest jej nowym szefem, w jej oczach zobaczyłem strach i niedowierzanie. Ale potem… potem zobaczyłem w nich coś jeszcze. Zobaczyłem w nich determinację i siłę, której wcześniej nie widziałem. Apolline nie poddała się. Zaczęła pracować jeszcze ciężej, żeby udowodnić mi, że nie jestem w stanie jej złamać.
Wkrótce to ja zacząłem się bać. Bałem się jej siły i determinacji. Bałem się, że w końcu to ona będzie kontrolować mój los. I w końcu tak się stało. Apolline otworzyła własną linię ubrań i stała się jedną z najbardziej wpływowych kobiet w świecie mody. A ja? Ja zostałem tylko jej dawnym mężem, który próbował ją złamać, ale któremu się nie udało.