Ciąg dalszy opowieści

Tomek stał przy moich drzwiach, a jego dłonie drżały, gdy opierał się o lśniącą maskę mojego nowego Mercedesa. Człowiek, który jeszcze rok temu patrzył na mnie z pogardą i mówił, że bez niego zginę, teraz wyglądał jak żebrak proszący o wyjaśnienia.

– Anka, co to za auto?! Skąd masz na to pieniądze? Przecież ty miałaś miliony długu! – wykrztusił, a w jego oczach widziałem totalną panikę i… chciwość. Ta sama chciwość, która zawsze nim kierowała.

Spojrzałam na niego z góry, poprawiłam okulary przeciwsłoneczne i odpowiedziałam spokojnym, lodowatym głosem: – Długi? Ach, masz na myśli te grosze, które zostawiłeś na moim nazwisku? Już dawno spłacone, Tomusiu. Z nawiązką.

– Ale jak?! Ukradłaś to? Kto ci to kupił?! Masz bogatego gacha, tak?! – zaczął się pieklić, rzucając zazdrosne spojrzenia na luksusowe skórzane fotele.

Wtedy nadszedł moment na niespodziewany zwrot akcji, którego zupełnie się nie spodziewał.

– Pamiętasz firmę transportową mojego zmarłego ojca? Tę, którą nazywałeś „starym klamotem” i z której zawsze się śmiałeś? – zapytałam z uśmiechem. – Kiedy odszedłeś, zamiast płakać, sprzedałam jej resztki. Ale nie po to, by spłacić twoje długi. Zainwestowałam wszystko w udziały firmy technologicznej mojego brata, która właśnie weszła na giełdę. A twoje długi? Moja kancelaria prawna dokładnie przeanalizowała dokumenty. Okazało się, że sfałszowałeś mój podpis na trzech umowach kredytowych.

Tomek zamarł. Cała złość nagle z niego wyparowała, ustępując miejsca czystemu przerażeniu.

– Anka, błagam… możemy to wyjaśnić. Z tą młodą to był błąd, ona mnie tylko wykorzystała finansowo! Tęsknię za tobą, za domem… – zaczął skomleć, próbując złapać mnie za rękę.

– Za późno – ucięłam, wrzucając bieg. – Prokuratura już zajmuje się sprawą fałszerstwa. A ten samochód? Kupiłam go za gotówkę. I wiesz co jest najlepsze? Za dwa tygodnie licytuję twoją upadającą firmę za bezcen. Będę twoją nową szefową, Tomek.

Nacisnęłam gaz, zostawiając go w chmurze spalin na środku skrzyżowania. Tomek został na chodniku – bez grosza, bez honoru i bez przyszłości, patrząc, jak jego dawna „ofiara” odjeżdża w stronę życia, o jakim on mógł tylko pomarzyć.

Recommended

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker