Ciąg dalszy opowieści

Natalia trzymała w ręku plik dokumentów przepisujących cały mój majątek na nią w wypadku mojej niezdolności do podejmowania decyzji. Śmiała się cicho, a mój prawnik, Robert — człowiek, któremu ufałem od dziesięciu lat — obejmował ją w pasie.

— Jeszcze tylko jeden podpis na pełnomocnictwie medycznym i ten stary paralityk nie będzie miał nic do gadania — szepnęła Natalia z uśmiechem, który na zawsze wymazał z mojej pamięci obraz tej słodkiej dziewczyny. — Lekarze mówią, że to potrwa najwyżej kilka miesięcy. Potem oddamy go do ośrodka, a my będziemy ustawieni do końca życia.

Robert pocałował ją w szyję. — Jesteś genialna. Nawet nie podejrzewa, że te jego codzienne leki powoli go wykańczają.

W tym momencie poczułem, jak grunt usuwa mi się spod nóg. Oni mnie nie tylko okradali. Oni mnie powoli podtruwali, podmieniając moje witaminy na coś, co miało pogorszyć mój stan!

Wściekłość i adrenalina uderzyły mi do głowy z taką siłą, że zapomniałem o jakiejkolwiek ostrożności. Pchnąłem drzwi z impetem. Oboje odskoczyli od siebie, jakby raził ich prąd.

Natalia zbladła, patrząc na mnie — faceta, który według jej wiedzy nie potrafił poruszyć nawet palcem u nogi, a teraz stał w drzwiach w jedwabnym szlafroku, oddychając ciężko. Robert upuścił papiery, które z szelestem rozsypały się po podłodze.

— Tomasz?! Ty… ty chodzisz?! — wykrztusiła Natalia, a w jej oczach czystą chciwość natychmiast zastąpił paraliżujący strach.

— Chodzę, Natalio. I mam się świetnie — powiedziałem lodowatym głosem, wyciągając z kieszeni szlafroka telefon, na którym od samego wejścia na schody miałem włączone nagrywanie wideo. — Za to wy będziecie mieli teraz bardzo dużo czasu na spacerowanie… po więziennym spacerniaku.

W tym samym momencie z dołu dobiegł dźwięk syren. Nie byłem głupi — zanim wszedłem na górę, zdążyłem wysłać cichy alarm do mojej prywatnej ochrony oraz policji. Robert próbował uciekać przez taras, ale na dole czekali już funkcjonariusze.

Dzisiaj Natalia i Robert odliczają dni do rozprawy sądowej za próbę wyłudzenia i usiłowanie zabójstwa. Ja straciłem miłość i przyjaciela, ale zyskałem coś ważniejszego — drugie życie i bolesną lekcję, że prawdziwej lojalności nie da się kupić za żadne miliardy.

Recommended

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker