Ciąg dalszy opowieści
Mąż wygnał ją do zrujnowanego domu na wsi. Miesiąc później błagał ją o litość na kolanach!
Margarita od dawna czuła, że w jej małżeństwie coś pękło. Czuła chłód Romana, jego późne powroty i pogardliwe spojrzenia, ale nigdy nie przypuszczała, że człowiek, któremu oddała najlepsze lata życia, potraktuje ją jak zbędny balast.
Dzień, w którym usłyszała wyrok, zaczął się zwyczajnie. Roman stał w salonie, popijając kawę, i bez cienia emocji oznajmił, że to koniec.
— Nie masz już piętnastu lat, żeby zadawać głupie pytania. Czas, żebyś zaczęła radzić sobie sama — rzucił, wzruszając ramionami na jej prośby o wyjaśnienie. — Czyli… mam się po prostu wyprowadzić? — zapytała cicho. — Dobrze zrozumiałaś — odpowiedział sucho.
Margarita nie miała dokąd pójść. Jedynym miejscem, które jej pozostało, był stary, zapomniany dom po babci na głębokiej wsi. Budynek był bliski ruiny, bez bieżącej wody i z nieszczelnym dachem. Roman był przekonany, że jego „miastowa” żona po tygodniu wróci z płaczem, błagając o jakiekolwiek pieniądze.
Życie wśród ruin
Pierwsze dni na wsi były walką o przetrwanie. Margarita płakała, rąbiąc drewno na opał i próbując doprowadzić dom do porządku. Jednak pewnego popołudnia, gdy sprzątała zagraconą piwnicę, jej życie zmieniło się na zawsze.
Przesuwając ciężką, przegniłą szafę, zauważyła, że jedna z desek w podłodze jest obluzowana. Pod nią znajdowała się metalowa kasetka. Margarita myślała, że znajdzie tam stare zdjęcia, ale to, co zobaczyła po otwarciu wieka, sprawiło, że serce przestało jej bić na kilka sekund.
W środku znajdowały się dokumenty własności ziemi oraz udziały w firmie, która dziś była potężnym koncernem budowlanym – tym samym, dla którego pracował Roman. Okazało się, że babcia Margarity była cichą wspólniczką założyciela, a o tych udziałach nikt nie wiedział od dziesięcioleci.
Słodka zemsta
Margarita nie wróciła do Romana z płaczem. Zamiast tego, wynajęła najlepszego prawnika w mieście. Kiedy Roman dowiedział się, że jego nowa szefowa to kobieta, którą właśnie wyrzucił z domu bez grosza przy duszy, o mało nie zemdlał w swoim biurze.
Ale to nie był koniec niespodzianek. Prawdziwy szok przeżył, gdy Margarita ujawniła, co jeszcze znalazło się w kasetce obok dokumentów. Był tam list, który rzucał zupełnie nowe światło na pochodzenie majątku Romana i na to, jak jego ojciec oszukał rodzinę Margarity przed laty.
Gdy Margarita weszła do swojej dawnej willi, Roman stał tam, trzymając w ręku wezwanie do sądu. Spojrzała na niego z góry i wyjęła z torebki jeden dokument, który sprawił, że Roman osunął się na kolana, tracąc resztki swojej dumy…