Ciąg dalszy opowieści

Kręgielnia pachniała starym piwem, woskiem do podłóg i tanim tłuszczem z frytkownicy. Różowe i niebieskie neony rzucały ostre, pulsujące światło na twarz Magdy, uwydatniając łzy, które desperacko próbowała powstrzymać.

Szymon wyszedł pięć minut temu. Odrzucił ją jak zepsutą zabawkę, uciekając przed śmiechem swoich kolegów, którzy teraz pili shoty przy barze, przybijając sobie piątki. Magda siedziała z drżącymi rękami, ściskając rączkę swojej torebki. Czuła się naiwna. Głupia. Jak mogła uwierzyć, że facet o wyglądzie modela fitness naprawdę zainteresował się jej profilem, na którym nie ukrywała swoich krągłości?

Zsunęła się na brzeg plastikowej kanapy, gotowa do ucieczki, gdy nagle powietrze przecięło skrzypnięcie winylu. Ktoś usiadł naprzeciwko niej.

Spojrzała w górę, spodziewając się, że to jeden z kumpli Szymona przyszedł dokończyć żart. Zamiast tego zobaczyła mężczyznę w znoszonej skórzanej kurtce, z kilkudniowym zarostem i oczami tak zimnymi, że aż poczuła dreszcz. Wyciągnął z wewnętrznej kieszeni grubą, szarą kopertę i rzucił ją na klejący się od coli blat. Koperta była ciężka. Otworzyła się lekko, ukazując plik banknotów i stertę fotografii.

– Kim pan jest? – wykrztusiła, ocierając nos wierzchem dłoni.

Mężczyzna oparł łokcie na stole, ignorując hałas uderzających kul. – Nazywam się Karski. Jestem prywatnym detektywem – powiedział cicho, ale wyraźnie. – Przepraszam, że musiałaś przez to przejść, Magda. Ale byłaś idealną przynętą.

Magda zmarszczyła brwi, zapominając na chwilę o upokorzeniu. – Przynętą? Na co? Przecież jego koledzy… – Jego koledzy to idioci, którzy ułatwili mi pracę – przerwał jej Karski, przesuwając zdjęcia w jej stronę. – Szymon nie jest samotnym, wziętym trenerem personalnym. Jest narzeczonym córki jednego z największych deweloperów w mieście. Ślub za dwa miesiące. Intercyza w przygotowaniu.

Na zdjęciach Magda zobaczyła Szymona w drogich garniturach, obejmującego filigranową blondynkę przed luksusowymi willami. Zobaczyła też inne zdjęcia – Szymona w tanich hotelach z różnymi kobietami, a także zapisy jego gigantycznych długów hazardowych.

– Mój klient, ojciec panny młodej, podejrzewał, że ten chłopak to pasożyt. Ale Szymon jest ostrożny. Spotykał się z kobietami z “wyższych sfer”, które dyskretnie opłacał z pieniędzy teścia – kontynuował detektyw. – Potrzebowałem dowodu, że potrafi kłamać prosto w twarz, w miejscu publicznym, w otoczeniu swoich świadków. Potrzebowałem kogoś, z kim nie chciałby być widziany przez swoją elitę, kogoś, kto wywoła u niego panikę.

Karski skinął głową w stronę baru. Koledzy Szymona przestali się śmiać. Wpatrywali się w detektywa z rosnącym niepokojem. Jeden z nich właśnie próbował gdzieś zadzwonić.

– Ten „żart” to ich pomysł, tak. Ale to ja podrzuciłem im twój profil z fałszywego konta zasugerowanego na ich grupie – wyznał Karski, po czym przesunął kopertę pod rękę Magdy. – To dla ciebie. Pięć tysięcy w gotówce. Rekompensata za zepsuty wieczór i milczenie.

Magda patrzyła na pieniądze, a potem na twarze kumpli Szymona, którzy powoli zaczynali rozumieć, że wkopali swojego najlepszego przyjaciela w bagno, z którego się nie wygrzebie. Zdjęcia z tej kręgielni trafią jutro rano na biurko dewelopera. Szymon straci wszystko – bogatą narzeczoną, spłacone długi, luksusowe życie.

Łzy wyschły. Poczucie upokorzenia wyparowało, zastąpione przez coś zupełnie innego – chłodną, mroczną satysfakcję. Magda powoli, z namaszczeniem zamknęła kopertę i wsunęła ją do swojej torebki.

– Wie pan co, panie Karski? – powiedziała, podnosząc wzrok i uśmiechając się lekko. – To jednak była bardzo udana randka.

Wstała, wyprostowała plecy i przeszła powolnym krokiem obok baru. Nie opuszczała głowy. Patrzyła prosto w zszokowane twarze kolegów Szymona, uśmiechając się szeroko, z kopertą pod pachą, zostawiając ich w oparach taniego piwa i nadchodzącej katastrofy.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker