Ciąg dalszy 2
Przez te lata mojej ciężkiej pracy, ciągłego zapominania i stresu, moją jedyną ostoją była moja przyjaciółka, Ania. To ona słuchała moich narzekań, ona wspierała mnie w trudnych chwilach. Myślałam, że jest jedyną osobą, która naprawdę mnie rozumie. Ale… Jakże się myliłam!
Kiedy odkryłam mój cudowny gadżet – mały, przenośny notesik z kolorowymi karteczkami, na których zapisywałam najważniejsze zadania – wszystko się zmieniło. Nagle stałam się bardziej zorganizowana, wydajna, miałam więcej czasu. Ania to zauważyła. I nagle jej postawa uległa drastycznej zmianie.
Zaczęła rzucać kąśliwe uwagi, deprecjonować moją pracę, a nawet sabotować moje projekty! Nie mogłam w to uwierzyć! Moja przyjaciółka, osoba, której ufałam najbardziej na świecie…
Ale kulminacja nastąpiła w dniu, kiedy mieliśmy ważne spotkanie z kluczowym klientem. Ania, wiedząc jak ważne to dla mnie spotkanie, postanowiła… Ale nie, nie powiem Wam co zrobiła! Nie uwierzycie!
To, co zrobiła Ania, to była czysta zdrada. Sabotaż. Złośliwość. I co najgorsze… To wszystko wydarzyło się na oczach klienta!
Byłam zdruzgotana. Nie wiedziałam co robić, jak zareagować. Czułam się zdradzona, upokorzona, samotna…
Ale… w tej najtrudniejszej chwili mojego życia, przypomniałam sobie o moim małym notesiku. O moich kolorowych karteczkach, na których zapisałam wszystkie najważniejsze punkty spotkania. I…
To, co stało się później, przeszło moje najśmielsze oczekiwania! Nie tylko uratowałam spotkanie, ale i klienta! A Ania… No cóż, Ania poniosła konsekwencje swojej zdrady.
Ta historia nauczyła mnie jednej ważnej rzeczy. Czasami najprostsze rozwiązania są najlepsze. A najważniejsze, to ufać sobie i swojej intuicji. I nie bać się… nie bać się zdrad… bo zdrada, chociaż bolesna, może być początkiem czegoś lepszego!