W parku mały chłopiec, potajemnie przed swoją nianią
W parku mały chłopiec, potajemnie przed swoją nianią, napisał jedno słowo na swojej dłoni i podszedł do wróżki w parku Na dłoni chłopca widniało jedno słowo: “MAMA”.
Kobieta zamarła. Przeszył ją zimny dreszcz. Jej oczy rozszerzyły się, a usta lekko zadrżały. Chłopiec patrzył na nią z ciekawością, czekając na reakcję.
ProPolski
Wyglądasz jak moja mama. Masz takie samo znamię na policzku.
Kobieta rozejrzała się, szukając opiekunki chłopca. Stała kilka metrów dalej, całkowicie pochłonięta telefonem, czekając w kolejce po watę cukrową.
Jak masz na imię, mały?
Skąd wiesz…? Jestem Maxim. Mama zawsze nazywała mnie Maximus.
Kobieta przyłożyła dłoń do ust, starając się ukryć drżenie. Łzy napłynęły jej do oczu.
A… jak nazywa się twój tata?
Nie mam taty. Tylko Sergej, mój ojczym. Ale go nie lubię. Ciągle krzyczy i nie chce powiedzieć, gdzie jest moja mama. Jesteś wróżką, prawda? Możesz powiedzieć, gdzie ona jest?Kobieta uklękła, aby być na wysokości chłopca. Patrzyła mu w oczy, jakby chciała zapamiętać każdy szczegół jego twarzy.
Nie jestem wróżką, Maximusie. Jestem…
Maxim! Co robisz?! Ostry głos niani sprawił, że chłopiec drgnął. Kobieta szybko wstała, naciągając chustkę na twarz. Niania podeszła szybko, z gniewnym wyrazem twarzy.
Mówiłam ci, żebyś nie rozmawiał z obcymi! Chodź natychmiast! Złapała chłopca za rękę, ciągnąc go za sobą.
Ale ona wie coś o mamie! Proszę! Ona ma takie samo znamię!
Dosyć tych bzdur! Pamiętasz, co się stało ostatnim razem, kiedy pytałeś o mamę?
Kobieta w chustce zrobiła krok naprzód.
Proszę panią… On tylko poprosił o małą wróżbę. Dzieci zawsze są ciekawe.
Niania spojrzała na nią z pogardą.
Nie potrzebujemy twoich wróżb. Maxim, idziemy do domu!
Nie! Krzyknął chłopiec, wyrwał się i pobiegł z powrotem do kobiety w chustce. Ona ma takie samo znamię!
Niania pobledła, patrząc na kobietę z przerażeniem. Wyciągnęła telefon, szybko wybierając numer.
Sergej, mamy problem. Ona tu jest. Myślę, że to naprawdę ona. Tak, jestem pewna. W parku, przy wędrownym cyrku.
Kobieta w chustce zrozumiała od razu. Bez wahania wzięła Maxima za rękę.
Chodź ze mną, Maximusie. Szybko!
Zanim niania zdążyła zareagować, oboje zniknęli między namiotami i straganami w parku.
Biegli przez tłum, kobieta trzymała Maxima za rękę. Chłopiec, choć zdezorientowany, czuł instynktownie, że musi za nią podążać.Kim jesteś? Zapytał, łapiąc oddech.
Jestem Ana, Maximusie. Twoja mama.
Chłopiec zatrzymał się nagle, patrząc na nią zaskoczony.
Mama? Ale… Mówili, że nas zostawiłaś. Że cię nie ma…
Ana uklękła przed nim, patrząc mu w oczy.
Nigdy bym cię dobrowolnie nie opuściła. Sergej… On groził mi, że jeśli nie zniknę, to tobie coś zrobi.