Po odkryciu, że jej syn jest upokarzany w szkole

„– Dima, chodź na śniadanie! – zawołała Katya do syna, kładąc na stole talerz złocistych naleśników, miskę gęstych konfitur i parujące filiżanki herbaty.

Dziesięcioletni chłopiec, jak zwykle w ponurym nastroju, powoli wszedł do kuchni, usiadł na krześle i spojrzał na matkę z ponurą miną:”– Mamo, czy mogę dziś nie iść do szkoły? – powiedział cicho.

Takie rozmowy stały się przez ostatni miesiąc codziennym początkiem każdego poranka w ich domu.

– Synku, jak to możliwe? Musisz się uczyć. Powiedz mi szczerze — czy ktoś cię w szkole niepokoi? – Ekaterina delikatnie pogłaskała go po głowie.

– Nie, wszystko w porządku – mamrotał Dima. – Po prostu nie chcę iść. I tyle.

– Powiedz, co się dzieje? Kiedyś lubiłeś szkołę, nauczyciele byli mili, zawsze wracałeś do domu uśmiechnięty. Co się zmieniło? – nalegała.

– Nic się nie zmieniło! Zostaw mnie w spokoju! – krzyknął chłopiec i nagle zerwał się od stołu.

Katya wyszła do przedpokoju i zobaczyła, jak jej syn pośpiesznie zakłada kurtkę i wiąże buty.

– Zaczekaj, nawet nie zjadłeś! Przynajmniej zjedzmy śniadanie, odprowadzę cię do szkoły – zaproponowała.

– Nie trzeba, sam tam dotrę – odparł Dima, chwycił plecak i wybiegł z mieszkania.Kobieta podeszła do okna i patrzyła, jak chłopiec wybiegł z wejścia do budynku i szybko skierował się w stronę szkoły. Szkoła znajdowała się tuż na ich podwórku — ogromna zaleta: żadnych ruchliwych ulic do przejścia, a droga zajmowała tylko kilka minut.

Dima kiedyś był pogodny, towarzyski, miał świetne oceny i wielu przyjaciół. Ale przez ostatni miesiąc wydawał się innym dzieckiem — coraz częściej odmawiał pójścia na lekcje, nie spotykał się z innymi dziećmi po szkole i przynosił do domu coraz więcej słabych ocen.

Katya próbowała z nim rozmawiać, ale jej syn się zamknął, wycofał w sobie i nie chciał dzielić się swoimi uczuciami.

Rozumiała, że wszystko to jest konsekwencją rozwodu. Dima prawdopodobnie miał trudności z pogodzeniem się z odejściem ojca. Minęły już dwa miesiące od czasu, gdy Oleg opuścił rodzinę.

Ekaterina czuła się winna — była zbyt zajęta pracą i obowiązkami domowymi, poświęcając mało uwagi mężowi. Obraz tamtego wieczoru wciąż był świeży w jej pamięci — kiedy on w końcu postanowił powiedzieć prawdę.Milczał długo, zbierając myśli, a potem, patrząc jej prosto w oczy, oznajmił, że zakochał się w innej kobiecie i odchodzi od niej dla niej. Nie mogła w to uwierzyć, płakała, błagała, by przemyślał swoją decyzję, obiecywała, że się zmieni, zrobi wszystko, by ich rodzina znów była szczęśliwa. Ale mąż pozostał nieugięty — w milczeniu spakował rzeczy, przeczesał włosy syna, powiedział, że będzie zapewniał wsparcie finansowe i zabierał go w weekendy, po czym wyszedł.

— Mamo, nie płacz. To zdrajca. Poradzimy sobie sami.Wciąż nie mogła zrozumieć, jak to możliwe, że nie zauważyła zmian w Olegu: coraz częściej zostawał w pracy do późna, podobno brał nocne zmiany, żeby więcej zarobić, ale przynosił do domu coraz mniej pieniędzy. A w ciągu ostatnich kilku miesięcy przestał w ogóle przynosić wypłatę. Po jego odejściu Katya odkryła, że ich oszczędności — pieniądze na remont i wakacje — zniknęły bez śladu.

Ich dochody były skromne: ona pracowała jako pielęgniarka na onkologii, a on był elektrykiem w fabryce. Ale dwie pensje wystarczały na przyzwoite życie, a nawet na drobne oszczędności. Teraz było trudno — bez pomocy Olega, a jej pensja ledwo wystarczała na jedzenie i rachunki.

Z ciężkim westchnieniem Katya sięgnęła po telefon i wybrała jego numer:

— Oleg, cześć. Musimy porozmawiać.

— Co się stało? A może nie możesz mnie po prostu zostawić w spokoju? — odpowiedział zirytowany.

— Dzwonię w sprawie Dimy — jąkała się Katya.

— Czy on jest chory? — zapytał mąż gniewnie.

— Nie, ale myślę, że albo jest w szkole prześladowany, albo bardzo cierpi, bo odszedłeś — odpowiedziała niepewnie.

— Przestań gadać bzdury. Przestań mnie męczyć. Już mówiłem — nie wracam. Jeśli ktoś go dręczy — niech sam sobie poradzi — powiedział szorstko i rozłączył się.

Nagle fala złości ogarnęła Katyę. Znowu wybrała jego numer:

— Słuchaj uważnie: jutro składam pozew o rozwód i alimenty. Jeśli myślisz, że odchodząc od rodziny nic już nie jesteś winien — mylisz się. Jesteś w błędzie — warknęła do telefonu.– Świetnie! Składaj pozew! I udowodnię przed sądem, ile własnych pieniędzy włożyłem w remont twojej rudery. Więc nie dostaniesz całego mieszkania — odparł Oleg ostro i rozłączył się.

Ekaterina wybuchnęła płaczem. Wciąż nie mogła pogodzić się z odejściem męża, ciągle mając nadzieję, że wróci. Nawet dokonywała poświęceń: zmieniła fryzurę, przez dwa miesiące trzymała dietę, starannie nakładała makijaż. Ale to wszystko na nic. Patrząc w lustro na swoją spuchniętą, zapłakaną twarz, zdecydowała stanowczo: już więcej się nie poniży, nie zaufa żadnemu mężczyźnie.

Z wściekłością wyrzuciła kosmetyczkę do kosza, wciągnęła na siebie znoszony sweter i stare dżinsy i poszła do pracy. W drodze nie mogła przestać myśleć o słowach męża na temat mieszkania i o niepokojącym zachowaniu Dimy.

Po przybyciu do szpitala Katya założyła płaszcz i wyszła na poranne obchody z kierowniczką oddziału, Rimmą Pawłowną. Lekarka była surowa, zwłaszcza wobec młodszego personelu, a wszystkie pielęgniarki i salowe nazywały ją za plecami „czarownicą”. Oglądała pacjentów, wydając jasne polecenia Katyi i dwóm stażystkom.

Zauważywszy kurz na parapecie, ostro zrugała jedną z pielęgniarek i kazała jej zgłosić się po obchodzi.

Katya obawiała się, że może zostać zwolniona. Przy jednym z pokoi lekarka zatrzymała się i oznajmiła, że w nocy przyjęto pacjenta z silnym bólem brzucha i podejrzeniem raka.

– To nie byle kto, ale właściciel kilku kancelarii prawnych w mieście. Powinien czuć się tutaj jak w hotelu pięciogwiazdkowym! Zadaniem jest zapewnienie mu maksymalnego komfortu. Za to będzie odpowiedzialna Ekaterina, a wy, młode lekarki, będziecie jej pomagać. Tak, dokładnie — jako asystentki! Kiedy nabierzecie tyle doświadczenia co ona, wtedy dam wam takie obowiązki — przerwała niezadowolone spojrzenia stażystek.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker