Anna ledwo zdążyła rozłożyć dokumenty na stole, gdy Elizabeth natychmi

Anna ledwo zdążyła rozłożyć dokumenty na stole, gdy Elizabeth natychmiast pochyliła się do przodu, wzięła jeden z aktów i poprawiła okulary.

— Trzy mieszkania… i lokal użytkowy — przeczytała powoli, akcentując każde słowo. — Interesujące.

Mark również podszedł bliżej, opierając się o oparcie kanapy.

— Chwileczkę… ten sklep jest naprawdę w centrum? W starej części miasta? — zapytał, a w jego spojrzeniu pojawił się dziwny błysk.

— Tak, dokładnie tam — odpowiedziała spokojnie Anna. — Należał do babci od wielu lat.

Elizabeth odłożyła dokument i uśmiechnęła się, choć uśmiech nie dotarł do jej oczu.

— Cóż, to zmienia bardzo wiele — powiedziała, splatając dłonie. — Naprawdę bardzo wiele.

Anna po raz pierwszy poczuła lekkie napięcie w powietrzu.

— Co masz na myśli? — zapytała.

— No cóż… — zaczęła Elizabeth, udając zamyślenie. — Jesteście rodziną. To, co jest twoje, jest też Marka. I odwrotnie, oczywiście. Powinniśmy pomyśleć, jak wykorzystać te nieruchomości w sposób… racjonalny.

Mark od razu przytaknął.

— Dokładnie. Na przykład sklep można by sprzedać. Ceny w centrum są teraz świetne. Moglibyśmy dostać naprawdę dobrą sumę.

— Sprzedać? — Anna mrugnęła zaskoczona. — Babcia była bardzo przywiązana do tego miejsca. To była praca całego jej życia.

— Kochanie — wtrąciła Elizabeth słodkim tonem — uczucia to jedno, a rzeczywistość to drugie. Pieniądze dobrze zainwestowane dają stabilność. Bezpieczeństwo.

— A co znaczy „dobrze”? — zapytała Anna już chłodniej.

Mark usiadł obok niej.

— Mama i ja myśleliśmy… może to dobry moment, żebyśmy przeprowadzili się do większego domu. Albo nawet kupili coś na moje nazwisko. Wiesz, dla równowagi.

Anna powoli wysunęła swoją dłoń spod jego ręki.

— Na twoje nazwisko?

— To tylko pomysł — powiedział szybko. — Ty już masz tak wiele na siebie. Nie jest fair, żeby w małżeństwie była taka nierównowaga.

Elizabeth skinęła głową z aprobatą.

— Właśnie. I jest jeszcze jedna sprawa. Mieszkanie, w którym teraz mieszkacie, jest dość małe. Ja mogłabym przeprowadzić się do jednego z pozostałych, bliżej was. W moim wieku dobrze jest mieć rodzinę blisko.

Anna poczuła, jak ściska ją w żołądku.

— Nie rozmawialiśmy o tym — powiedziała cicho. — Ani o sprzedaży, ani o przeprowadzkach.

— Bo byłaś zajęta — odparła Elizabeth. — Ale teraz jesteśmy tu i rozmawiamy jak dorośli.

Anna wstała.

— Moja babcia zostawiła ten majątek mnie. Nie „rodzinie”, nie „nam”, tylko mnie. I nie po to, żeby inni decydowali, co mam z nim zrobić.

Mark westchnął zirytowany.

— Dlaczego robisz z tego dramat? Jesteśmy małżeństwem. Powinnaś mi ufać.

— Ufałam — odpowiedziała Anna. — Do kilku minut temu.

Elizabeth zmarszczyła brwi.

— Posłuchaj mnie uważnie, Anno. Jeśli zaczniesz stawiać granicę między „moje” a „nasze”, to daleko nie zajedziesz. Małżeństwo to poświęcenia.

Anna uśmiechnęła się gorzko.

— Dziwne, że te poświęcenia zawsze ma ponosić ta sama osoba.

Zebrała dokumenty i przycisnęła je do piersi.

— Babcia wychowała mnie sama. Nigdy niczego ode mnie nie żądała. Nie mówiła mi, jak mam żyć, co sprzedawać ani komu oddawać. Najmniejsze, co mogę dla niej zrobić, to uszanować jej wolę.

— I co zamierzasz teraz zrobić? — zapytał Mark ostrym tonem.

— Na początek skonsultuję się z prawnikiem. Potem sama podejmę decyzję. I jeszcze jedno… dopóki nie wyjaśnię, co tak naprawdę dzieje się między nami, zamieszkam w jednym z mieszkań po babci.

W pokoju zapadła ciężka cisza.

— Wyprowadzasz się? — zapytał Mark oszołomiony.

— Nie — odpowiedziała spokojnie Anna. — Wracam do siebie.

Elizabeth wybuchła.

— Niewiarygodne! Po wszystkim, co ci się oferuje!

Anna skierowała się w stronę drzwi.

— Nic mi nie zaoferowaliście. Chcieliście tylko zabrać.

I po raz pierwszy od śmierci babci, gdy zamknęła za sobą drzwi, Anna poczuła nie tylko ból — ale i niespodziewany spokój. Wiedziała, że droga przed nią nie będzie łatwa, ale będzie jej własna. Dokładnie taka, jakiej chciałaby Margaret

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker